"a miało być tak pięknie.." nucę z piosenką happysad
łykając kolejny haust wina
ni to płacząc ni to śmiejąc się do rozpuku
ze swojej nieudolności
z ostatnich dwóch miesięcy przeżywania jak mrówka okres,
nakręcania się jak stado budzików
i po co mi to było?
żeby upaść w czarną dziurę nijakości codzienności
a było to tak:
znalazłam ogłoszenie o pracy
wydawało mi się jak dla mnie stworzone
wszystko, no może poza lokalizacją, ale to bym przełknęła..
wszystko było wspaniałe
warunki, tematyka, rodzaj
nic tylko rzucać się pisać i słać cv
z błaganiem niemym by wybrali właśnie mnie
przeszłam do drugiego etapu
radość i zdenerwowanie -czemu to tak długo trwa?
był drugi etap i trzeci, bo do niego teżą się dostałam
w śród ludzi startujących na każde stanowisko
do jakiego spełniają wymagania formalne
nie zainteresowanych daną tematyka
nie mających z nią nic wspólnego, nic do czynienia
i co?
i wybrali jedną z tych osób, niestety.
czyi nic z moich wizji
jak w eleganckich bucikach i kustiumiku idę do pracy
super ważna, ustawiona w życiu
zostałam w zwykłych spodniach i bluzkach,
w pracy która mnie nie interesuje, nie zadowala
i do której jestem zbyt wykształcona.
tak, tragifarsa komediodramat.
a miało być tak pięknie,
miało nie wiać w oczy nam
i ociekać szczęściem
miało być sto lat, sto lat
cdn